Warning: file_get_contents(http://hydra17.nazwa.pl/linker/paczki/eundo.do-okreslac.lapy.pl.txt): failed to open stream: HTTP request failed! HTTP/1.1 404 Not Found in /home/server455784/ftp/paka.php on line 5
otworzyła drzwi.

zabłąkał się tam jakiś biznesmen mężczyzna, ale facetów zazwyczaj

otworzyła drzwi.

była pewna, że policjant zbadał już tamto miejsce, ale skoro chciał im
za to szefowa ją ceniła.
każdej plotce czy małym postępie. To on telefonował do niej mniej
- Zack jest moim synem. To Justin.
Jej matka była wprawdzie przerażona faktem, że wnuczek urodzi się
ciekawy poranek.
426
an43
gdy wreszcie powiedział jej, co będzie robić. Bała się strasznie, że
palce mężczyzny w stronę wejścia do pochwy Wnętrze jego dłoni
informacje, na których tak zależało Milli. Miała i mogła ich udzielić.
spiesząc się, by jak najszybciej pokazać fotografie. - Wczoraj
właśnie się skończyło. Powinna wstać i umyć się, jak zwykle robiła
Poddałem się.

Bentz zatrzymał się przy knajpie z daniami na wynos, znajdującej się kilka przecznic od

- Mówiłaś, że jest bogata. - Bogata? Mało powiedziane! Pochodzi z Montgomerych, tych od Montgomery Bank and Trust, Montgomery Cotton, Montgomery Estates, Montgomery coś tam. Zdaje się, że są dalekimi potomkami jakiegoś bohatera wojny secesyjnej. Tak przynajmniej twierdził przed śmiercią jej dziadek, stary Benedict Montgomery. - Cholera. - Nawet Reed słyszał o tych Montgomerych. - No właśnie. Gdy tak pędzili ulicami miasta, przemknęła Reedowi przez głowę pewna myśl. Porzucone żony są zawsze podejrzane. Nawet te bogate. - Czy ona mieszka gdzieś w pobliżu? - Niedaleko. Bardzo dogodnie. - Jakieś dzieci? - zapytał. - Jedno. Nie żyje. Zmarło kilka lat temu. Myślę, że miało wtedy trzy czy cztery lata. To było straszne. - Sylvie skrzywiła się. - Z tego co wiem, Caitlyn, żona Bandeaux, omal wtedy nie oszalała. Słyszałam nawet plotki, że próbowała odebrać sobie życie. W każdym razie ta rodzina skrywa wiele sekretów i wydano wiele pieniędzy, żeby nie wyszły na jaw. Wierz mi - prychnęła drwiąco. - Dużo wiesz o Montgomerych. - Też mi się tak wydaje. - Wysunęła w bok dolną szczękę i spojrzała w lusterko wsteczne. - To twoje hobby? - Niezupełnie. Ale przeprowadziłam kiedyś małe dochodzenie. Bandeaux zawsze starał się obchodzić prawo. Przyjrzałam się dokładnie jego życiu zawodowemu i prywatnemu, ponieważ krążyły pogłoski, że ma powiązania z mafią. - I co, miał? - Niczego nie znalazłam, ale wiele się o nim dowiedziałam. Milczał wyczekująco. Sięgnęła po zapalniczkę i znalazła na desce rozdzielczej zmiętą paczkę marlboro. - Reed, masz swój rozum. Savannah może i wygląda na duże miasto, ale klimat jest tu małomiasteczkowy. - Nie odpowiedział. Zdążył się już nauczyć, że najwięcej wyciągnie z Sylvie, milcząc. A czuł, że to jeszcze nie koniec historii. Miał rację. - Do diabła, i tak się dowiesz. - Z zimnym niewesołym uśmiechem dodała: - Mój były, Bart, pracował przez jakiś czas dla Bandeaux. Morrisette wytrząsnęła z paczki papierosa i jednym zręcznym ruchem wyprzedziła furgonetkę dostawczą. - Dlaczego się rozwiedliśmy? - Zawahała się przez moment. Uchyliła okno i zapaliła papierosa, prowadząc jedną ręką i ani na moment nie zwalniając. - Były setki powodów. Setki. Ale jest jeden, w który wszyscy wierzą, taki, że miałam romans z Joshem Bandeaux. - Wypuściła dym. - Wyjaśnijmy sobie, to nieprawda. Może mam kiepski gust, jeśli chodzi o facetów, ale nie aż tak kiepski. Reed nie odezwał się. Nie wiedział, co o tym myśleć. Niezbyt dobrze rozumiał kobiety - a kto, u diabła, je rozumiał? - ale instynkt podpowiadał mu, że ta twarda sztuka Morrisette naciąga fakty. I jakoś nie bardzo mu się to podobało. Wcale mu się nie podobało.
Spojrzał na nią. Uśmiechała się szeroko.
– Dla takiego supergliny jak ty? – zażartowała. Obeszła go, przełożyła chorą nogę nad
podczas pisania tej książki. Wyrazy wdzięczności pragnę przekazać Rosalind Noonan,
Hayes zerknął na miejsce zbrodni, przeszedł wąską jezdnię i podszedł do swojego
– Oby wytrzymało.
Dokończył kanapkę, wytarł palce w serwetkę i zajął się wyszukiwaniem placówek
I runął w dół.
Usta psychopatki wykrzywiły się gniewnie.
Zastanawiała się przez chwilę, czy go nie uwieść tu i teraz, ale wiedziała, że będzie ją
– Twoje zasady.
– Unsel tak.
To uparty, zawzięty drań najgorszego rodzaju. Zasłużył na to i już nie mogę się doczekać,
Dławiła się wodą. Usiłowała zachować jasność myślenia. Przeżyć.
swojego fotela torbę z laptopem, a sąsiadka zamaszyście wyjmowała telefon komórkowy z

©2019 eundo.do-okreslac.lapy.pl - Split Template by One Page Love